Trasa Wyprawy

Wstep

Przygotowanie do wyprawy rozpoczalem prawie pól roku przed wyjazdem. Przeczytalem kilka ksiazek, dwa przewodniki i przejrzalem kilkanascie prywatnych i komercyjnych stron internetowych. Mimo braku rezerwacji w hotelach i schroniskach wyjazdem zainteresowaly sie cztery osoby. W naszej wesolej gromadce byla jedna osoba mówiaca po hiszpansku.

Czekajac do ostatniej chwili kupilismy bilety lotnicze w biurze AirFrance. Niestety kosztowaly kilkaset zloty wiecej niz oczekiwalem. Za lot z Warszawy przez Paryz do Mexico City i powrót Cancun-Mexico City-Paryz-Warszawa zaplacilem ponad 3000 PLN. Kupujac bilet Warszawa-Mexico City-Warszawa mozna bylo zaplacic ok. 500 zl mniej. Jednak to oszczednosc pozorna, gdyz bilet kupiony w Meksyku na lot Cancun-Mexico City kosztowal ok. 150 USD. Poswiecilem kilka zdan przelotowi gdyz jego koszt stanowil ok. 50% calosci. Jezeli uda sie wam kupic tani bilet, to wakacje beda znacznie tansze. W Meksyku spotkalismy Polaków, którzy kupili bilet z Londynu do Cancunu za ok. 1500 zl korzystajac z http://www.travelrepublic.co.uk/. Liczac na tak atrakcyjna ceny nalezny pamietac o nastepujacych warunkach:

Z Warszawy wylecielismy o 12.45. Podróz minela w miare dobrych warunkach z wyjatkiem niewygodnych foteli i fatalnego zarcia serwowanego w samolotach. Po jednej przesiadce w Paryzu, do Meksyku dolecielismy ok. 21.30.

Do hotelu pojechalismy taksówka pre-paid za 21 USD.

Mexico City, Guadalupe, Teotihuacan

W hotelu Moneda dostalismy pokój 4 osobowy ze sniadaniem i kolacja (14 USD za osobe). Nastepnego dnia po niezlym sniadaniu pojechalismy obejrzec Muzeum Antropologiczne. W srodku mozna obejrzec eksponaty pochodzace z róznych epok i ludów zamieszkujacych obecny Meksyk. Trudno wyróznic pojedynczy eksponat, czy wystawe. Wszystko robi wspaniale wrazenie.

Przy centralnym palcu Mexico City - Zocalo stoi duza XVI wieczna katedra. W srodku mozna obejrzec glówny, zdobiony zlotem oltarz i szereg mniejszych oltarzyków.

Kolejnego dnia wyruszylismy na calodzienna wycieczke wykupiona w miejscowym biurze podrózy. Na poczatek zwiedzilismy Sanktuarium Matki Boskiej w Guadalupe. Akurat dniu naszej wycieczki odbywala sie religijna pielgrzymka mieszkanców stanu Puebla. Zgodnie z meksykanska tradycja, co roku kazdy stan powinien odbyc pielgrzymke do Swietego Obrazu. Tysiace mieszkanców przyjechalo oddac hold i modlic sie przed obrazem Sw. Panienki z Guadalupe. Niestety ze wzgledu na tlumy pielgrzymów i dosc szybkie tempo wycieczki, obraz Matki Boskiej widzielismy doslownie przez chwile. Zabraklo równiez czasu na dluzsze skupienie duchowe w swietym miejscu. W pamieci pozostal Sw. Obraz, wzniosla atmosfera i rzesze modlacych sie Meksykanów.

Kolejnym punktem byla wizyta w miejscowym sklepie. Zaprezentowano nam metody obróbki kamieni pólszlachetnych i poczestowano kieliszkiem tequili.

Na koniec pojechalismy do Teotihuacan. Prekolumbijskie centrum religijne powstawalo od II w. p.n.e. do II w naszej ery. Kompleks wyglada bardzo majestatycznie, ale w wiekszosci zostal zrekonstruowany w XX wieku. Czesci zrekonstruowane bardzo latwo rozpoznac po malych kamyczkach w zaprawie murarskiej. Do najslynniejszych budowli naleza Piramida Slonca i Ksiezyca.

Na koniec dnia wybralismy sie do Palacu Narodowego, zeby podziwiac murale lewicujacego artysty Diego Rivery.

Oaxaca, Monte Alban, Santa Cruz Huatulco

Kolejnym punktem naszej wyprawy byla Oaxaca. W miescie znalezlismy bardzo drogi nocleg po 350 pesos/pokój w luksusowym hotelu.

W Oaxace zwiedzilismy przepiekny kosciól przy klasztorze Dominikanów. Wlóczac sie po miescie trafilismy do 'dzielnicy czekolady'. W jednej z licznych fabryczek kakao i czekolady mozna bylo zobaczyc jak powstaja smakolyki z nasion kakaowca. Miejscowi producenci chetnie czestowali próbkami wyrobów.

Po zwiedzeniu Oaxaci pojechalismy miejscowym autobusem do El Tuli. Na miejscu rosnie 2000 letni cyprys. Drzewo o najwiekszym obwodzie pnia w obu Amerykach - 58 metrów robi niesamowite wrazenie.

Nastepnego dnia wybralismy sie na wycieczke do Monte Alban (przejazd w obie strony z Oaxaci - 38 pesos, wstep 45 pesos). Polozone na wzgórzu centrum religijno-mieszkalne w okresie swietnosci liczylo 25 tys. Zapoteków. Ruiny w Monte Alban sa polozone na rozleglym terenie i tylko czesc z nich zostala odkopana przez archeologów.

Po powrocie z Monte Alban pojechalismy nocnym kursem do Santa Cruz Huatulco. Podróz kretymi drogami trwala ok. 8 godzin. Znalezlismy nocleg w hotelu oddalonym ok. 0,5 km od Pacyfiku (250 pesos/pokój). Póltora dnia spedzilismy na plazy w pieknej zatoczce, otoczonej skalistymi wzgórzami porosnietymi krzewami. Skwar na plazy lagodzila orzezwiajaca bryza od strony Oceanu i kapiele wsród wzburzonych fal Pacyfiku. Po dwudniowym relaksie kupilismy autokarowe bilety (300 pesos) do San Cristobal de las Casas. 11 godzin jazdy kretymi górskimi drogami i dotarlismy do celu.

Chiapas

Udalo nam sie znalezc tani nocleg w schronisku. Noc ze skromnym sniadaniem kosztowala 45 pesos/osobe. San Cristobal de las Casas odpowiadalo mojemu wyobrazeniu o typowym spokojnym meksykanskim miasteczku.

W niedziele pojechalismy na wycieczke (120 pesos) do San Juan Chamula. Wioska slynie z oryginalnych indianskich ceremonii. Anglojezyczna przewodniczka dokladnie opisywala symbolike obrzedów.

Wycieczke rozpoczelismy od cmentarza, polozonego na wzgórzu obok wioski. Cmentarz byl pelen róznokolorowych krzyzy. Z cmentarza roztaczal sie widok na miasteczko. Wygladem nie odbiegalo od innych meksykanskich miejscowosci.

W niedziele na glównym placu miasta odbywal sie targ, na który przyjezdzali mieszkancy wiosek polozonych wysoko w górach. Z duza ciekawoscia obserwowalem kolorowo ubranych Indian.

W San Juan Chamula jest skromne muzeum poswiecone Indianom zamieszkujacym okolice. Po zwiedzeniu muzeum udalismy sie do miejscowego kosciola, w którym szamani przyjmowali chorych Indian.

Wycieczka do San Juan Chamula byla bardzo ciekawa, aczkolwiek zbieranie oplat od turystów zwiedzajacych kosciól tracilo czysta komercja.

Nastepny dzien i kolejna wycieczka, tym razem do Kanionu del Sumidero (160 pesos). Kanion jest polozony nad rzeka Alto Grijalva i w najwyzszym miejscu ma ok. 1 km. Robi wrazenie.

Palenque, Aqua Azul

Przepieknie polozone w dzungli ruiny starozytnego miasta Majów (przejazd do ruin 10 pesos+wstep do parku 10 pesos+45 pesos wejscie) zwiedzalismy z przewodnikiem (250 pesos za grupe 4 osób). Obejrzelismy najciekawsze budowle kompleksu.

W Palenque sa zarówno zrekonstruowane budynki jak równiez czesciowo odkopane przez archeologów ruiny.

Na koniec poszlismy do miejscowego muzeum. Jednak eksponaty nie sa specjalnie ciekawe i mozna sobie odpuscic ta atrakcje.

W Palenque przenocowalismy tylko jedna noc w bardzo fajnym hotelu ( 350 pesos za pokój 4 osobowy).

Nastepnego dnia, dla odmiany wybralismy sie na przyrodnicza wycieczke do Aqua Azul (125 pesos). Obejrzelismy piekny wodospad, mozna bylo wejsc za strumien spadajacej wody. Pózniej kapalismy sie w orzezwiajacej wodzie.

Merida, Celestun

Kolejna noc i kolejny przejazd autokarem, tym razem do Meridy (306 pesos). Duze miasto, w którym upal jest nie do zniesienia. Merida jest postkolonialnym miastem z kilkoma ciekawymi kosciolami i darmowym zoo.

Akurat trafilismy na ostatni weekend karnawalu. W kazdym meksykanskim miescie ostatki sa organizowane bardzo hucznie i tak tez bylo w Meridzie.

Po karnawalowej nocy pojechalismy na niezorganizowana wycieczke do Celestun nad Zatoka Meksykanska (40 pesos). Tam wynajelismy lódz motorowa (150 pesos) i poplynelismy ogladac miejscowe ptactwo, namorzynowy i skamienialy las. Wycieczka obfitowala we wspaniale widoki fauny i flory (zachecam do obejrzenia zdjec) i stanowila doskonaly relaks po nocnych szalenstwach.

Kolejny dzien rozpoczelismy pól godzinnym marszem z plecakami w 30 stopniowym upale do dworca autobusowego. Na dworcu kupilismy bilety do Chichen Itza i po trzech godzinach jazdy autokarem bylismy na miejscu.

Chichen Itza, Tulum, Coba

Wynajelismy na jedna noc bardzo skromny pokój za 150 pesos z atrakcjami w postaci dwóch sympatycznych jaszczurek. Wieczorem obejrzelismy pokaz swiatla i dzwieku wsród ruin miasta Majów. Pokaz byl sredni, ale niebo nad Chichen Itza cudowne, pelne gwiazd.

Nastepnego ranka spakowalismy plecaki i zaczelismy zwiedzac ruiny. Wstep kosztowal 95 pesos. Ruiny w Chichen Itzy naleza do najlepiej zachowany i zrekonstruowanych.

Kolejnym punktem wyprawy bylo Tulum. Polaczenie z Chichen Itza jest doskonale gdyz autobusy zatrzymuja sie tuz przy ruinach. W Tulum znalezlismy nocleg po 300 pesos za bungalow. W pokoju byly trzy lózka i hamak, na którym spalem 3 dni. Pierwsza noc nie byla najlatwiejsza, ale pózniej przyzwyczailem sie.

Nastepnego dnia po dietetycznym sniadaniu-sok i salatka owocowa poszlismy zwiedzac miejscowe ruiny. Starozytne miasto Majów bylo otoczone murem i polozone nad samym morzem. Te dwie cechy wyrózniaja Tulum od innych ruin w Meksyku. Po obejrzeniu ruin relaksowalismy sie w cieplych wodach Morza Karaibskiego.

Tulum stanowi dobry punkt wypadowy do zwiedzania ruin w Coba. Polozone sa one w dzungli na dosc duzym obszarze. Dla chetnych istnieje mozliwosc wypozyczenia roweru. My wybralismy opcje piesza. Moja uwage przyciagnela najwieksza piramida o okraglych ksztaltach. Z jej szczytu roztaczal sie wspanialy widok na otaczajaca dzungle i jezioro. Po powrocie zjedlismy wspaniala rybe miejscowej knajpie, a wtorkowy wieczór przed Sroda Popielcowa spedzilismy na zabawie raczac sie Mescalem z robakiem.

Cozumel, Isla Mujeres

Kolejny ranek powitalismy na lekkim kacu, ale dzielnie spakowalismy plecaki i ruszylismy w dalsza droge. Autokarem dojechalismy do Playa del Carmen(25 pesos) i pózniej promem (110 pesos) na Cozumel. Na wyspie znalezlismy nocleg po 220 pesos za pokój. Po poludniu zwiedzilismy miasto, które dzieli sie na dwie czesci. Od strony morza kurort z drogim restauracjami, barami i sklepami, a im bardziej w glab ladu miasto nabiera meksykanskiego charakteru. Duza wada wyspy jest brak piaszczystych plaz. Polecono nam plaze pod nazwa Korona oddalona o kilka kilometrów od miasta. Pojechalismy tam taksówka za 100 pesos. Okazalo sie, ze plaza to kompletne dno, a okolica potwornie zniszczona przez huragan Wilma.

Przedstawiciele miejscowych biur turystycznych zapewniali, ze za 70-100 USD mozna wykupic nurkowanie z butla w miejscach, gdzie rafa zapiera dech w piersiach. Jednak bardzo w to watpie.

Rozczarowani rozreklamowanym Cozumelem pojechalismy na Isla Mujeres. Wyspa jest popularna wsród amerykanskich turystów, czytaj droga. W przewodniku Pascala - 9 edycja, opisano wyspe jako w miare tania i przyciagajaca plecakowych turystów. Niestety, nie jest to juz aktualne.

Po zlazeniu calego miasteczka udalo nam sie znalezc nocleg po 300 pesos za pokój dwuosobowy. Centrum turystyczne stanowi glówna ulica wypelniona drogimi knajpami i sklepami. Na szczescie wystarczy wejsc w boczna uliczke, gdzie mozna zjesc duzo taniej w towarzystwie Meksykanów. Ostatnie dni spedzilismy na lezeniu na pieknej piaszczystej plazy wsród palm oraz kapieli w cieplutkich i czysciutkich wodach morza Karaibskiego. Wada kapieliska jest plytka woda. Trzeba przejsc ok. 500 m zanim woda zacznie siegac do piersi.

W ostatnim dniu wyprawy, ponownie wybralismy sie na snorkeling. Tym razem w okolicach Isla Mujeres. Niestety ponownie sie okazalo, ze meksykanska rafa nie ma porównania do np. egipskiej.

Przydatne Informacje






CommentsCancel Reply

Name
Comment