Trasa Wyprawy

Wstep

Po wojazach na zachodnia pólkule z Monika i Goska lecimy na Daleki Wschód. Skorzystalismy z promocji Lufthansy – bilet do Singapuru po 2100 zl. W planach Singapur i Indonezja.

Warszawe zegnamy na poczatku lutego 2012. Jednym z najwiekszych na swiecie samolotów Airbus A-380 lecimy do Singapuru. Ponizej relacja z pobytu na Singapurze, a z Singapurze tutaj

Jawa Yogyakarta

Do Yogyakarty (Yogya) lecimy Air Asia. Bilet kupilismy jeszcze w Polsce po ok 100USD. Po ok 1.5 h lotu jestesmy na miejscu.

W Indonezji dlugo czekamy na zalatwienie formalnosci granicznych. VOA kosztuje 25 USD. Po wydaniu kasy przemieszczamy sie do drugiej kolejki. Sluzby mundurowe Indonezji pobieraja tez odciski palców.

Jesli jestes osoba, która nie zgadza sie z coraz wiekszym naruszaniem prywatnosci i traktowaniem uczciwych ludzi jako potencjalnych przestepców lub terrorystów Indonezja nalezy do coraz liczniejszego grona panstw, które powinienes skreslic z listy potencjalnych destynacji. Ciekawe czy jest w necie lista krajów, które pobieraja odciski palców, a moze juz kod DNA od turystów. Jesli znacie taka strone podeslijcie mi linka. Z góry dziekuje.

Za 3kIDR jedziemy do dzielnicy backpackerskiej w okolicach ulic Gang I, Gang II i Sosrowijayan. Do przystanku Malioboro i dojezdzamy z jedna przesiadka, w pierwotnej cenie biletu. W okolicy jest mnóstwo losemen'ów, czyli tanich hotelików. Malutkie pokoje z jeszcze mniejszymi oknami to standard. Cena zalezy od klimatyzacji ok 150k IDR lub wiatraka 70k-80kIDR. Warto zapoznac sie z oferta kilku hoteli. Rozpietosc cenowa jest duza. A sklonnosc do powaznych negocjacji ze strony wlascicieli losemen'ów ograniczona.

Wszelkie atrakcje Yogyakarty polozone sa wzdluz ulicy Malioboro. Kraton czy Taman Sari bardzo rozczarowuja. Podobnie wrazenie sprawia cala Yogya pelna skuterów i halasliwa.

Taki dzien jest potrzebny w czasie podrózy. Odsypiamy zaleglosci i stopniowo pokonujemy jetlag. Pobudka okolo poludnia. Powoli jemy sniadanie i idziemy w poszukiwaniu kantoru z atrakcyjnymi kursami. Zagladamy do kilku agencji w poszukiwaniu tanich ofert na transport do Borobuduru i Prambananu. Oferty sa porównywalne. Wybieramy wycieczke po 70kIDR ze sniadaniem. Przy okazji dowiaduje sie, ze jeden z najciekawszych punktów wyprawy – Kwah Iien jest zamkniety z powodu duzej aktywnosci wulkanu. Co za pech!

Na koniec dnia zwiedzamy kilka galerii z batikami. Niestety sprzedawcy nie sa sklonni od powaznych negocjacji. Opuszczamy sklepy z pustymi rekami. Na obiad idziemy do lokalnych knajp. Goscie restauracji siadaja na macie polozonej bezposrednio na ziemi. Stoliki sa bardzo niskie. Knajpki wygladaja bardzo fajnie, ale jedzenie jest przecietne. Po obiedzie piwko (25k IDR) i na koniec dnia ide do fryzjera (20k IDR).

Po dniu lenistwa wstajemy o 4.30 i z grupa kilkunastu turystów jedziemy do Borobuduru z zamiarem obejrzenia wschodu slonca nad swiatynia. Zanim dojechalismy slonce bylo juz daleko nad horyzontem. Jednak dzieki temu minelismy sie z duzymi grupami turystów.

Swiatynia z VIII/IX w. jest bardzo ladna. Moim zdaniem warto wydac 75k IDR na przewodnika, gdy jestescie w stanie zgromadzic kilkuosobowa grupe. Miejscowi przewodnicy mówia poprawnie po angielsku i w znacznym stopniu uzupelniaja wiedze na temat jednego z najwazniejszych miejsc kultu Buddy.

Prambanan. Hinduistyczny kompleks swiatynny dedykowany Trimurti powstal w IX.

Wynajety po 75k IDR przewodnik opowiada nam o historii swiatyni i budowli.

Prambanan i Borobudur musza sie znalezc na liscie a must gdy zwiedzacie Jawe. Na kazdy z tych zabytków nalezy liczyc ok 2 godziny. Oba zabytki mozna zwiedzic na wlasna reke. Do Prambanan dojezdza autobus miejski. Natomiast Borobudur jest oddalony o kilkadziesiat kilometrów i mozna tam dojechac z przesiadka. Zapewne taka wycieczka zajmie caly dzien. Alternatywna jest wykupienie przejazdu w biurze podrózy. Z braku czasu skorzystalismy wlasnie z tej opcji 70kIDR. Jednak bardzo drogie sa bilety do swiatyn. Borobudur – 15 USD, Prambanan 13 USD.

Po powrocie do Yogya rzucamy sie w wir zakupów. Niestety sprzedawcy znów nie chca obnizac cen. Na miejscowym bazarze chce kupic sarong po uczciwej cenie. Chodze o stoiska do stoiska, wybieram, przebieram, zachwycam sie towarem, krece nosem nad jakoscia, a ceny spadaja o 30-40%, a powinny o 80%. Zmarnowalem ponad godzine i nic nie kupilem.

Ogladamy batiki w jednej z galerii. Po dlugich negocjacjach kupujemy jeden za 20USD, jak sie pózniej okazalo przeplacilismy 10 USD

Dzien konczymy przepieknym przedstawieniem Ramajany. Choreografia, gra aktorów, lokalna muzyka i spiewy bardzo mi sie podobaja.

Jawa - Wulkan Bromo

Po kilku dniach spedzonych w kulturalnej stolicy Jawy przenosimy sie w okolice najslynniejszego wulkanu na wyspie – Bromo. Planowalismy równiez wykupic wycieczke na Kawah Ijen. Niestety ze wzgledu na aktywnosc wulkanu cala okolica w promieniu kilku kilometrów jest zamknieta. Podobno krater wulkanu wypelniony jest w 99% czysta, plynna siarka. Górnicy wynosza siarke w koszach z krateru na powierzchnie. Wszyscy bardzo polecaja. Koniecznie musicie zobaczyc i wyslijcie mi fotke lub dwie. Przynajmniej obejrze na zdjeciu.

Przejazd w okolice Bromo zajmuje caly dzien. Agencja zarezerwowala nam nocleg w hotelu Budi. Gdy pobieznie przegladalem ulotke zobaczylem, ze w hotelu jest ciepla woda. Na miejscu okazuje sie, ze nie ma. Wyjmuje ulotke i wczytuje sie dokladniej. Okazuje sie, ze faktycznie ciepla woda jest w hotelu Sori, a przy naszym nic na ten temat nie jest napisane. Uklad ulotki jest taki, ze przegladajac pobieznie interpretacja zapisów moze byc niepoprawna. Dlatego warto dokladnie czytac. Cóz wszyscy o tym wiedza, a niewielu robi. Szczególnie na wakacjach.

W obskurnym hotelu przespalismy kilka godzin. Pobudka o 3.30 i bez sniadania jedziemy jeepem do punktu widokowego. Po wschodzie slonca powinno byc widac nie tylko Bromo, ale równiez buchajacy dymem i pylem wulkan Semeru. Czekamy na wschód slonca. Nad ranem nie jest specjalnie zimno. Polar i kurtka przeciwdeszczowa daja wystarczajacy komfort. Jednak wokól nas czarne chmury. Nie widac slonca, Bromo, nie mówiac o Semeru.

Jeep zawozi nas na skraj czarnej pustyni tuz pod wulkanem Bromo. Przemierzamy czarna pustynie w kierunku stozka wulkanu. Na koniec wspinaczka po 250 schodkach na szczyt stozka. Wsród rzeszy turystów ogladamy krater.

Wycieczka na Bromo kosztowala 350k IDR, w tym 80kIDR transport jeepem na punkt widokowy i pod wulkan Bromo. Jesli nie podniecaja Ciebie niepewne, ale romantyczne wschody slonca lepiej zaoszczedzic 80kIDR i wybrac sie na trekking do punktu widokowego i na Bromo. Zalety tego planu:

Jak to nalezy zorganizowac. Kupujac wycieczke placimy tylko za transport pod Bromo i nocleg (ok. 270kIDR ). Ok 6 rano ruszamy z buta ( wystarczy obuwie sportowe) na punkt widokowy. Trasa nie jest specjalnie trudna i zajmuje ok godziny. Gdy docieramy na miejsce, jeepowi turysci przemieszczaja sie do wulkanu. W samotnosci delektujemy sie widokami na pobliskie wulkany. Schodzimy z punktu widokowego do wioski i jemy sniadanie. Trasa, która zaczyna sie obok hotelu z restauracja i tarasem maszerujemy do stozka wulkanu. W tym czasie wiekszosc turystów opuszcza Bromo. Znów jestesmy sami na krawedzi stozka. Bardzo polecam taka alternatywe do wycieczki organizowanej przez agencje.


Sulawesi

Podróz z Bromo do Denpasaru na Bali trwa cala noc i jest bardzo meczaca. Ok 6 rano wysiadamy z autobusu na dworcu.

Po porannym cieplym napoju jedziemy na lotnisko. Lecimy do Makassaru za 500k IDR.

Lot trwa ok 1.15. Na lotnisku funkcjonuja taksówki pre-paid(ok. 90k IDR) oraz cwaniacy. Ci zaczepiaja wszystkich bialasów. Próbuja zorganizowac transport do centrum po atrakcyjnej cenie wyzszej niz taksówki pre-paid. Cwaniakuja przy oplacie za autostrade. Nie jest wliczona w proponowana cene. Mozna troche zaoszczedzic wychodzac samemu na pobliski parking. Zwykle po kilkunastu minutach pojawia sie kierowca, z którym juz powaznie mozna negocjowac cene. Jednak rabaty nie sa duze. Zaplacilismy 80k IDR.

Z lotniska w Makassarze jedziemy taksówka do centrum, gdzie szukamy noclegu. Wybór nie jest duzy. W rezultacie placimy 125kIDR za pokój z klimatyzacja i jest to jeden z najdrozszych hoteli.

Wieczorem idziemy na promenade, aby skosztowac slynnych w calej Indonezji ryb i owoców morza.

Po smacznym sniadanku jedziemy komunikacja publiczna (bemo) na dworzec. Kupujemy ostatnie 3 miejsca na autobus do Rantepao po 100k IDR. Znów przeplacilismy :( Podróz mija bardzo szybko. Od czasu do czasu zagaduja do nas wspólpasazerowie. Smiejemy sie z flag Indonezji i Polski. Jeden z rozmówców polecil nam hotel i poprosil kierowce autobusu dalekobieznego, zeby podwiózl nas pod drzwi hotelu. I faktycznie tak sie stalo.

Hostel Maria jest bardzo fajny. Kazdy znajdzie cos dla siebie. Drozsze pokoje z klimatyzacja i tansze z wiatrakami. Za 3 osobowy pokój z wiatrakiem i zimna woda zaplacilismy 100k IDR. Sulawesi lezy w górach i wieczory sa chlodne. Zatem klima nie jest konieczna, natomiast ciepla woda pod prysznicem bardzo pozadana.

O 8.30 ruszamy na ceremonie pogrzebowa. Dojazd jest skomplikowany. Ale sympatyczni Indonezyjczycy pomagaja nam trafic na miejsce.


Ceremonia pogrzebowa

Ceremonie pogrzebowe w Tana Toraja trwaja kilka dni, w trakcie których skladane sa krwawe ofiary z byków

Po pogrzebie rodziny, które w czasie ceremonii pogrzebowej zlozyly w ofierze wiecej niz 25 byków sa uprawnione do umieszczenie drewnianej podobizny zmarlego.

Ceremonie pogrzebowe w Tora Toraja zrobily na mnie ogromne wrazenie. Najbardziej znana na swiecie jest czesc zwiazana z rzezia byków. Jednak najwazniejszy jest wymiar pozegnania ze zmarlym. W pogrzebie uczestnicza setki ludzi, cale wsie i zupelnie przypadkowi turysci. Wiekszosc ludzi przede wszystkim oddaje czesc nieboszczykowi. A ofiary ze zwierzat sa tylko czescia pogrzebu.

Moja uwage zwrócila goscinnosc ludzi. Trudno sobie wyobrazic w kulturze zachodniej, zeby w stypie uczestniczyli obcy ludzie.

Czytelników, którzy lubia mocne wrazenia zapraszam do obejrzenia filmu z rzezi byków. Bardziej wrazliwe osoby powinny sobie odpuscic:


Sulawesi–Rantepao

Po krwawej ceremonii reszte dnia spedzamy w Rantepao. Zagladamy do miejscowego biura podrózy. Mila pani udziela nam mnóstwa wskazówek co zobaczyc w Tana Toraja. Poleca nam równiez najlepszy w miescie Warung (miejscowa knajpa) Khas Pong przy ulicy Jl. Emi Saelan. Wprawdzie warung nie wyglada specjalnie apetycznie, ale jedzenie jest wspaniale. Spróbowalismy wolowine zwijana w lisc bananowca. Pychotka. Natomiast omijajcie z daleka restauracje dla turystów pod nazwa Mambo. Tam równiez zamówilismy tradycyjne danie. Przygotowane zostalo w folii, zamiast lisci bananowca. Do bambusa zostalo wlozone dopiero po upieczeniu. W daniu 2/3 stanowila gorzka zielenina. Z trudem mozna odnalezc kawaleczki miesa. Drogo i niesmacznie.

Po dramatycznych emocjach zwiazanych z krwawymi obrzedami postanowilismy odprezyc sie psychicznie podczas trekkingu po górskich wioskach Tana Toraja. Zaczynamy od dworca autobusowego. Publiczna komunikacja musimy sie dostac do górskiej miejscowosci Lempo. Na dworcu z parka Francuzów czekamy ponad godzine na odjazd busika. W koncu ruszamy (15k IDR), zeby byc na miejscu po kilkudziesieciu minutach.

Rozpoczynamy trekking wsród pieknie polozonych tarasów ryzowych. Widoki sa niesamowite. Po drodze mijamy wioski z charakterystycznymi dla regionu domami Tongkonan. Dachy tych domów przypominaja lodzie lub rogi byka – w zaleznosci od interpretacji.

Pokonujac kolejne kilometry docieramy do grobowców wykutych w skale. W jednym grobie umieszczane sa zwloki kilkunastu czlonków rodziny. Ogladamy równiez Baby Tree, w których chowano male dzieci.

Nastepnego dnia wynajmujemy na caly dzien przewodnika i auto (550k IDR). Ambitny plan realizujemy bardzo sprawnie. Na poczatek dojezdzamy do grobów wykutych w skale w okolicy miejscowosci Lemo.

Po skalnym cmentarzu w Lempo jedziemy do Kambiry. Auto zatrzymuje sie przed drzewem Tara Entina. Drzewo cmentarz malych dzieci.

Nastepny etap to cmentarz w Tampangallo, który znajduje sie w jaskini.

Uczestniczymy równiez w kolejnej ceremonii pogrzebowej.

Pod wieczór jedziemy do Nanaggala. W ciagu dnia na drzewach spia nietoperze.

Polecam nasza przewodniczke Mande, która w ciekawy sposób przyblizyla nam fascynujace zwyczaje ludów Tana Toraja. Email do niej: mandaakung@yahoo.co.id

Jeszcze tej samej nocy jedziemy autokarem do Makassaru. O 6 rano autokar zatrzymuje sie na lotnisku. Pozostaje tylko wsiasc do samolotu i leciec. I tu zaczynaja sie schody. O tak wczesnej porze wiekszosc biur linii lotniczych jest zamknieta. A w Lion Airlines nie ma biletów na Lombok. Mozemy poleciec na Bali lub do Manado. Chyba ze zmeczenia tracimy trzezwosc w ocenie sytuacji i postanawiamy poczekac na otwarcie innych biur. Po godzinie okazuje sie, ze inne linie lotnicze równiez nie maja lotów na Lombok. Wracamy do biura Lion Airlines. Okazuje sie, ze juz nie ma biletów na przedpoludniowe loty na Bali i Manado. Kupujemy bilet na Bali na godzine 17. I tak spedzamy caly Bozy dzien na lotnisku, sluchajac do znudzenia komunikatów o odlotach i przylotach. Nawet nastepnego dnia na spokojnej Gili dudnily mi w uszach lotniskowe komunikaty. Koszmar.

Co nalezalo zrobic, zeby uniknac czekania caly dzien na lotnisku? Zarezerwowac bilety do Manado i na Bali w okienku Air Lion. Przy rezerwacji dostajemy wydruk do oplacenia. Spokojnie powinnismy poczekac, az otworza biura innych linii lotniczych. Sprawdzamy destynacje i ceny oferowane przez innych przewozników. Nie ma nic ciekawego to zastanawiamy sie która z wczesniejszych rezerwacji wykupic. W ten oczywisty sposób nikt nie wykupilby nam ostatnich biletów na poranny lot i uniknelibysmy sterczenia caly dzien na lotnisku.

O 17 wylatujemy na Bali. Po 1,5 godzinie samolot laduje. Taksówka po 40k IDR jedziemy do Kuty. I tam nocujemy w jednym z najdrozszych hoteli 300k IDR za 2-osobowy pokój AC z dostawka.


Gili

Karkolomna i droga podróz na Gili zafundowal nam przewodnik Lonely Planet. Z Bali lecimy na Lombok samolotem za 250k IDR Na lotnisku w Lomboku jedynym srodkiem komunikacji sa taksówki. Ceny astronomiczne. Z buta chcemy dojsc do glównej ulicy i zlapac autobus lub tansza taksówke. Co chwila zajezdza nam droge taksówka i w koncu udaje sie nam wynegocjowac bardzo korzystna cene – 120k IDR za transport do portu Bangsal. Taksówka jedziemy ok. 2 h prawie przez caly Lombok. Wyspa nie jest jeszcze skazona masowa turystyka. Dla turysty szukajacego wypoczynku na wiekszej wyspie to swietny wybór.

Idziemy kupic bilet na prom. Po drodze zaczepiaja nas cwaniaki z super ofertami 60k IDR. Ignorujac handlarzy, twardo zmierzamy do portowych kas, gdzie bilet kosztuje 10k IDR. Co ciekawe nie zrazeni cwaniacy dla odmiany proponuja super cene na bilet powrotny, tym razem 100k IDR. Widzac stanowczy opór odpuszczaja.

Po godzinie oczekiwan przyplywa prom. Wsiadamy do niego z morza. Razem z 40 innymi pasazerami plyniemy ok. pólgodziny i jestesmy na miejscu. Tak wygladala nasza czasochlonna i skomplikowana droga na Gili Trawangan. W sumie kosztowala ok. 350k IDR. Wybralismy taka opcje gdyz zgodnie z przewodnikiem Lonely Planet alternatywa byl speed boat z Bali po 600k IDR. Na Gili okazalo sie, ze speed boat po targach kosztuje ok. 300k IDR. A cena 600k IDR chyba nawet nie obowiazuje w sezonie.

Ceny noclegów na wyspie nie sa niskie. Najladniej polozone bungalow z klimatyzacja kosztuje od 300k-350k IDR za 2/3 osoby. Pokoje z wiatrakami kosztuja od 200k do 250k IDR. Nam udaje sie wynegocjowac cene 150k IDR.

Po prawie dwóch tygodniach intensywnego zwiedzania nadszedl czas na wypoczynek. Gili Trawangan jest idealna wyspa. Nie ma tu samochodów. Po wyspie jezdza rowery i konne bryczki. Cisza, spokój, piaszczyste plaze, morze, knajpy z zimnymi sokami i piwami. Tak wyglada Gili w dzien. Wieczorami jest bardzo duzo koncertów z muzyka na zywa. Na obiady chodzimy do centrum miasta, gdzie po zmroku miejscowi rozstawiaja stoliki i przenosne warungi. Swieze rybki i owoce morze z grilla sa przepyszne. W zaleznosci od wielkosci i gatunku za rybke placimy 50k-100k IDR, owoce morza 30k-50k IDR. Wszystko jest swieze i swietnie usmazone lub grillowane. Sniadania sa wliczone w cene pokoju. Codziennie nalesniki z kawalkami banana, swiezy owocowy sok i kawa lub herbata. Wiekszosc czasu spedzamy byczac sie na plazy. Chcialem ponurkowac z butla, ale ceny byly zaporowe. Nurkowanie ograniczylo sie do snorklingu.

Plywajac z rurka trzeba bardzo uwazac na silne prady. W poludniowych czesciach wyspy prad znosi wzdluz brzegu. Natomiast na pólnocy wypycha w glab morza. Najlepiej zaczynac snorkling w czesci srodkowej. Prad zniesie nas na poludnie i z buta mozemy wrócic do naszego miejsca na plazy.

Jeden dzien spedzamy na rowerze. Wypozyczenie na caly dzien kosztuje 40k IDR. Objezdzamy wyspe wokolo.

Po kilku dniach wypoczynku na Gili plyniemy speed boat za 275k IDR do Bali. Cala podróz zajmuje 1,5h. A cena obejmuje równiez transport od przystani do wybranego hotelu w Ubudzie. Na Gili lecielismy, jechalismy taksówka i plynelismy lódka pól dnia. Ta karkolomna podróz zawdzieczamy Lonely Planet, który podal, ze speed boat kosztuje 600k IDR.


BALI

Zaryzykuje twierdzenie, ze Bali to najbardziej znana i jedna z najbardziej pozadanych przez masowego turyste destynacji. W mediach przedstawiana jako raj na ziemi. Kiedys moze i tak bylo. A teraz? Na pewno nie.

Moja spotkanie z Bali zaczelo sie od Kuty. Za taksówke z lotniska do Kuty placimy 40k IDR. Pierwsze kroki w Kucie i pierwsze wrazenie. Miasto koszmar. Kuta, która w przewodnikach opisuja jako swietna destynacje dla surferów, moze byc Mekka dla zakupoholików i imprezowiczów.

Duzo fajniejszy Ubud. Miasto dostosowywane do wymagan niekoniecznie masowego turysty. Mnóstwo kafejek i hoteli na kazda kieszen. Jednak ceny sa wyzsze niz na Jawie. Turystyczna zona jest w okolicach ulicy Monkey Forest. Przy ulicy sa najdrozsze hotele i knajpy. Wystarczy odjesc kilkadziesiat metrów w bok i ceny spadaja o 30% bez targowania.

Poza mieszkancami Ubud oferuje kilka ciekawych miejsc do zobaczenia. Monkey Forest – las deszczowy w srodku miasta. Wstep kosztuje 20k IDR, a przy wejsciu witaja nas stada malp.

Na terenie Monkey Forest ogladamy kilka swiatyn hinduistycznych i maly cmentarz.

Po 2 godzinach opuszczamy malpie królestwo i idziemy do Ubud i Water Palace.

Wieczór spedzamy kulturalnie. Wybieramy sie na slynne balijskie przedstawienie Kecak (80k IDR, w tym transport).

Po przedstawieniu poszlismy na szklaneczke ryzowego wina(7k IDR) do naszej ulubionej knajpy Dewo Warung. Posilki(20k IDR) i trunki smaczne a ceny przyzwoite. Do warung najlatwiej trafic idac Monkey Forest Rd, za boiskiem pilkarskim skrecamy w prawo i po ok 100m w lewo. Przed skretem w lewo jest duza tablica z lokalami jakie sa dostepne na tej ulicy m.in. Dewo Warung.

Zachwyceni trekkingiem na Sulawesi z samego rana ruszamy na spacer po okolicy Ubudu. Szlak prowadzi przez pola ryzowe, jednak duzo mniej spektakularne niz te na Sulawesi. Przy uczeszczanej przez wielu turystów trasie powstalo wiele galerii sprzedajacych miejscowa sztuke. Rozpietosc cen astronomiczna od 40k IDR do 500k IDR.

Wracajac do hotelu zagladamy na miejscowy bazar. I zaczyna sie szal zakupów. Okazuje sie, ze na bazarze sprzedaja te same obrazy, rzezby, batik, co w galeriach. Tylko ceny kilkukrotnie nizsze.

Konczac pobyt na Bali i niestety nasze wakacje zwiedzamy wynajetym autem (350k IDR) Bali. Wprawdzie wyspa nie jest duza, ale jeden dzien to za malo zeby zobaczyc wszystkie atrakcyjne miejsca. Koncentrujemy sie na miejscach polozonych w blizszych i dalszych okolicach Ubudu.

Przed nami dlugi i ciezki dzien. Dobrze go zaczac od filizanki najdrozszej na swiecie kawy ( kilogram kosztuje ok 450 USD). Nazywa sie Kopi Luwak i jest produkowana w Indonezji, przede wszystkim na Sumatrze. Pobudzeni poranna kawa i jej cena zwiedzamy nastepujace miejsca:

Goa Gojah

Yeh Pulu

Pura Pentaran Sasin

Gunung Kawi

Pura Kehen, Bangli

Klungkung

Zwiedzenie powyzszych miejsc zajelo nam caly dzien. Na Bali mozna zobaczyc inne fajne miejsca ze sztandarowym zachodem slonca nad Tanah Lot. Niestety my nie wiedzielismy i pewnie nie zobaczymy, gdyz poza Bali Indonezja ma do zaoferowanie kilkanascie tysiecy wysp. A tym razem zobaczylismy raptem kilka.


Sumatra - Bukit Lawang

Bukit Lawang polozone jest na skraju parku narodowego Gunung Leuser - pólnocna Sumatra. Na obrzezach miejscowosci powstalo Centrum Rehabilitacji Orangutanów. Dwa razy dziennie na specjalnych platformach karmione sa zwierzeta. Mozna je obserwowac z odleglosci kilku metrów. Na 99% mozemy byc pewni, ze zobaczymy orangutany. Czasem bedzie ich mniej, czasem wiecej. Ale moze sie zdarzyc równiez, ze nie przyjdzie zaden.

Inna opcja jest trekking po dzungli. Dostepne sa opcje:

W pólnocnej Sumatrze hubem komunikacyjnym jest Medan. Do Medanu przylecielismy samolotem z Penang na Malezji (50 USD). Taksówka z lotniska do miasta to 100k-150k IDR i trzeba sie ostro targowac. Pierwsze ceny za transport sa z kosmosu.

Z Medanu do Bukit Lawang mozemy sie dostac:

Wymiana pieniedzy. Na lotnisku w Medan kurs jest zlodziejski. Najlepiej pojechac do centrum Medanu. Poszukac banku czy punktu z najlepszym kursem i dokonac wymiany.

Gdy chcemy skrócic pobyt w Medan do minimum mozna poprosic taksówkarza, zeby zatrzymal sie przy kantorze. Nie polecam jednak tej metody. Zawiezie do kantoru, gdzie dostaje prowizje za znalezienie klienta. Oczywiscie jego prowizja znacznie obnizy nasz kurs wymiany.

Mozna równiez wymienic kase w Bukit Lawang. W internecie czytalem przestrogi przed kiepskim kursem w miejscowosci turystycznej. Nie jest tak zle. Moim zdaniem lepiej wymienic w Bukit Lawang niz na lotnisku czy w kantorach polecanych przez taksówkarzy.

Nocleg w Green Inn 100k IDR za bungalow dla 3 osób.

Trekking, ceny 1,2,3 dniowych trekkingów sa stale i negocjacje moga raczej dotyczyc uslugi niz kosztów. Cena to 20 Euro za dzien dla 1 osoby lub 25 Euro jesli zdecydujemy sie na trekking polaczony z raftingiem.

W przypadku tygodniowych i dluzszych mozna negocjowac cene.

Jaki trek wybrac? Mamy 3 opcje do wyboru:

  1. 1 dniowy trekking. Chcemy zobaczyc orangutany i inne gatunki malp. Innych zwierzat nie zobaczymy. Warto pamietac, ze szansa spotkania tych zwierzat w dzungli to 90-95%. Ale moze sie zdarzyc, ze bedziemy mieli ogromnego pecha i nie zobaczymy orangutana.
  2. 2-3 dniowy trekking. Bedziemy chodzic po obrzezach dzungli. Na 95% zobaczymy orangutany i inne gatunki malp. Innych zwierzat raczej nie spotkamy. Spedzimy noc pod namiotami w dzungli. Jest to najpopularniejsza opcja.
  3. 7-14 dni w dzungli. W tak dlugim czasie mamy szanse na wejscie w glab lasów równikowych. Czeka na nas obcowanie z dzika natura, a nie z oswojonymi malpami. Jednak dzikie zwierzeta unikaja ludzi. Widac je wysoko w konarach drzew lub tylko ich slady na sciezkach prowadzacych do wodopojów.

Feeding Platform. Wstep na platforme kosztuje 20k IDR + 50k IDR za aparat fotograficzny. Jesli wybieramy sie do dzungli, mozna sobie odpuscic wizyte na platformie, ewentualnie zaplacic jedynie za wstep. W dzungli zrobimy ciekawsze zdjecia.

Zwierzeta sa karmione dwa razy dziennie. O 8.30 i 15.30. Najpierw trzeba kupic bilet. Punkt znajduje sie na poczatku wioski. Nastepnie musimy isc na sam koniec wioski, gdzie znajduje sie Centrum Rehabilitacji Orangutanów. Wioska jest po przeciwnej stronie rzeki niz centrum. Okolo 8.30 turysci zostana przewiezieni na teren Centrum, gdzie znajduje sie feeding platform. Prawdopodobienstwo zobaczenia orangutanów to ok. 99%. Bardzo rzadko sie zdarza, ze zwierzeta nie przychodza na wyzerke. Gwarancji jednak nie ma.

Zapraszam do obejrzenia dwóch filmów z trekkingu po dzungli. Utrwalilem spotkania z orangutanami i innymi przedstawicielami fauny lasów deszczowych:

Bat Cave. Godzinny spacer do jaskini, w której w ciagu dnia spia nietoperze prowadzi przez plantacje kauczuku. Przy wejsciu do jaskini nielegalnie pobierana jest mala oplata 5k IDR. Mozna zrobic awanture i nie zaplacic lub dla swietego spokoju zaplacic niecale 1,5 zl. Wybór nalezy do Was. Pamietajcie o latarce.


Sumatra. W krainie wulkanów - Berastagi

Transport. Z Bukit Lawang do Berastagi jedziemy przez Medan. Jest to najlepsza opcja, mimo ze patrzac na mape mozemy dojsc do innych wniosków.

Trase Bukit Lawang – Medan pokonujemy w 3 godziny. Cena biletu 15k IDR. W Medanie opelet zatrzymuje sie tuz przy busiku jadacym do Berastagi. Kupujemy bilet za 17k IDR i po kolejnych 3 godzinach jestesmy na miejscu.

Nocleg. Zakwaterowanie w Guest House Thailia : 100k IDR za noc w 3 osobowym pokoju z lazienka. Wieczorami jest rzesko, a w kranie tylko zimna woda. Prysznic jest pewnym wyzwaniem. U gospodyni za niewielka oplata mozna zamówic sniadanie. Warto spróbowac przepyszny dzem truskawkowy wlasnorecznie przygotowywany przez wlascicielke. W dzemie dominuja truskawki, ale sa równiez inne egzotyczne owoce np. ananas.

Wulkany. Gunung Sibayak (2212 m npm) i Gunung Sibanung (2460m npm) naleza do najlatwiejszych do zdobycia wulkanów Indonezji. W 2014 r. Gunung Sibanung wybuchl zabijajac kilkanascie osób. Po wygasnieciu jego aktywnosci zostana wyznaczone nowe szlaki na szczyt.

Trekking na Gunung Sibayak najlepiej zaczac po sniadaniu. Z Berastagi zabierze nas opelet (2k IDR) do miejsca, gdzie pobieraja oplaty. Wstep na teren wulkanu 4k IDR. Kolejny etap to monotonna wspinaczka wzdluz asfaltowej jezdni lub przejazd, który kosztowal nas 40 k IDR za 3 osoby. Auto podwiozlo nas prawie do miejsca gdzie bylo wiecej dziur niz asfaltu i okolo kilometra musielismy przejsc do konca drogi.

Do wyboru mamy dwie opcje trekkingu na szczyt:

  1. latwa trasa wybrukowanym szlakiem
  2. sciezka przez dzungle

Problemem moze byc znalezienie wejscia na szlaki. Nie sa one oznaczone. Naszkicowalem prosta mapke, która ulatwi zadanie.

Map

Polecam trase przez dzungle. Najlepiej zalozyc dlugie spodnie i bluzke z rekawem. Przedzierajac sie waska, zarosnieta tropikalna roslinnoscia sciezka mozna pokaleczyc konczyny. Gdy dotrzemy na szczyt nalezy zjesc 50 metrów w dól do latwego szlaku i nim wejsc na krater wulkanu.

Z krateru mozna zejsc 3 trasa (nie wymieniona wyzej), która prowadzi obok goracych zródel. W 9 edycji przewodnika Lonely Planet tak opisano jak znalezc ten szlak: 'Finding the path down is a little tricky. When you reach the crater, turn 90 degrees to the right (anticlockwise), climb up to the rim and start looking for the stone steps down the other side of the mountain. If you can’t find the steps, you can also go back the way you came.' Powodzenia.

Wybralismy latwa trasa, która w porównaniu do trekkingu przez dzungle to autostrada.

Wszystkie szlaki sa latwe i nie ma potrzeby placenia za przewodnika. Problemem moze byc jedynie znalezienie wejscia na nie, ale zamiescilem powyzej mapke która ulatwi Wam zadanie.

Tradycyjna wioska Lingga. Slynie z kilku duzych drewnianych domów wybudowanych i ozdobionych w tradycyjnym stylu. Jesli macie nadmiar czasu to mozna sie wybrac na kilkugodzinna wycieczke. Z Berastagi busik firmy RIO jedzie do Kabanjahe. Koleny oplek zawozi do Lingga. Transport w jedna strone do wydatek 5-7k IDR. Na miejscu poza wioska mozna równiez pospacerowac po okolicy.


Prowincja Aceh

Banda Aceh jest stolica prowincji o specjalnym statusie. Jedno z najbardziej doswiadczonych miejsc w czasie trzesienia ziemi i tsunami w 2004 roku.

Wiekszosc turystów zatrzymuje sie tutaj na jeden do dwóch dni w drodze na Pulau Weh.

Do Banda Aceh mozna dostac sie droga ladowa, ale jest to bardzo dluga i uciazliwa podróz. Kilka linii lotniczych oferuje loty po bardzo przystepnych cenach. Za lot z Medanu zaplacilem 400k IDR. W czasie lotu w kieszeni siedzenia znajduje elegancka wydrukowana kartke z modlitwami o pomyslnosc w czasie lotu. Co ciekawe sa to pacierze róznych religii: katolickie, protestanckie, islamskie, buddyjskie, hinduistyczne. Tu znajdziecie scan modlitw. Lion Airlines dba o bezpieczenstwo pasazerów nie tylko w konwencjonalny sposób. Na lotem czuwaja tez sily wyzsze wszystkich religii.

W Banda Aceh jest zaledwie kilka hoteli i trudno negocjowac ceny. Za pokój 3 osobowy zaplacilismy 150k IDR.

Taksówka z centrum Banda Aceh do portu kosztuje 40k IDR. Za tyle samo pojedziemy na lotnisko.

Warto zobaczyc miejsca upamietniajace tsunami z 2004 roku i meczety.

Facetom polecam zaklad fryzjerski w Banda Aceh. Strzyzenie i golenia za 3 dolary. Nigdy w zyciu nie bylem tak dobrze ogolony. Zaklad znajduje sie tu:


View in a larger map

Pulau Weh – jedna z najlepszych destynacji do nurkowania lub snorkelingu w tej czesci Azji. Miejsce mozna polecic osobom szukajacym spokoju. Imprezowicze i wielbiciele szerokich piaszczystych plaz powinni omijac wyspe z daleka.

Z Banda Aceh prom na wyspe kosztuje 25k IDR. Za transport tuk tukiem z portu do Iboh Beach (30 km) zaplacilismy 90k IDR. Taksówka 130-150k IDR.

W Iboh Beach wynajmujemy (150k IDR) bungalow, który zostal wybudowany tuz nad morzem. Z tarasu widac kolorowe rybki.

Mozna wybrac sie na jednodniowa piesza wycieczke do Long Beach. Ale nie polecam tego miejsca na dluzej ze wzgledu na wysokie ceny noclegu i posilków. Wypozyczonym skuterem pojezdzimy po calej wyspie.

Nurkowanie w Pulau Weh jest kosztowne. Fun dive od 25-45 Euro (trzeba posiadac PADI open water licence). Intro Dive: 45 Euro (bez licencji). W ciagu 3-5 dni mozna zrobic w/w licencje open water – koszt 270-300 Euro. Nalezy pamietac, zeby zachowac 12-48 godzinna przerwe miedzy ostatnim nurkowaniem a lotem samolotem. Przerwa zalezy od ilosci nurkowan.

Przestrzegam przed wypozyczaniem kajaków szczególnie u Mr Bean'a. Sprzet jest w tragicznym stanie. Kajaki przeciekaja. Szkoda ryzykowac zycie.

W czasie naszego pobytu na wyspie zdarzaly sie czesto awarie elektrycznosci. Zapraszam na film, który prezentuje metody naprawy sieci energetycznej na Pulau Weh:


Pozyteczne Rady






CommentsCancel Reply

Name
Comment